Pierwszy sen Raskolnikowa – analiza twórczości i charakterystyka bohaterów
Wielki mistrz powieści psychologicznej, Fiodor Michajłowicz Dostojewski, o głębsze przedstawienie swojego bohatera w dziele „Zbrodnia i kara”; использовал такой прием, как сон.
Za pomocą snów pisarz chciał głęboko dotknąć charakteru i duszy osoby, która zdecydowała się zabić. Główny bohater powieści, Rodion Raskolnikow, miał cztery sny. Przeanalizujemy epizod snu Raskolnikowa, który widział przed morderstwem starej kobiety. Spróbujmy dociec, co Dostojewski chciał tym snem pokazać, jaka jest jego główna idea, jak łączy się on z prawdziwymi wydarzeniami w książce.
Zwrócimy także uwagę na ostatni sen bohatera, zwany apokaliptycznym.
Wykorzystanie snu przez pisarza do głębokiego ujawnienia obrazu
Krótka analiza pierwszego snu Raskolnikowa
Tak więc Rodion ujrzał swój pierwszy sen po tym, jak postanowił udowodnić sobie, że nie jest „drżącą istotą i ma prawo”, czyli odważył się zabić znienawidzonego starca kobieta.
Analiza snu Rakolnikowa potwierdza, że samo słowo „morderstwo” przestraszył ucznia, wątpi, czy da radę. Młody człowiek przeżywa przerażenie, ale mimo to ma odwagę udowodnić, że należy do istot wyższych, które mają prawo przelać „krew według swego sumienia”. Raskolnikowa dodaje odwagi myśl, że będzie szlachetnym zbawicielem dla wielu biednych i upokorzonych.
Dopiero Dostojewski pierwszym snem Rodiona burzy takie rozumowanie bohatera, ukazując bezbronną, bezbronną duszę, która się myli.
Raskolnikow widzi we śnie swoje dzieciństwo spędzone w rodzinnym mieście. Dzieciństwo to beztroski okres życia, kiedy nie trzeba podejmować ważnych decyzji i być odpowiedzialnym za swoje czyny.
To nie przypadek, że Dostojewski nocą przywraca Rodiona do dzieciństwa. Sugeruje to, że problemy dorosłego życia doprowadziły bohatera do stanu przygnębienia, próbuje od nich uciec. Z dzieciństwem wiąże się także walka dobra ze złem.
Rodion widzi obok siebie ojca, co ma bardzo symboliczne znaczenie. Ojciec jest uważany za symbol ochrony i bezpieczeństwa.
Przechodzą obok tawerny, z której wybiegają pijani mężczyźni. Rodion codziennie obserwował te obrazy na ulicach Petersburga. Jeden z mężczyzn, Mikołaj, postanowił przewieźć pozostałych swoim wozem, którego uprząż stanowił wychudzony chłopski zrzęda. Całe towarzystwo z przyjemnością wchodzi do wózka. Wątły koń nie jest w stanie unieść takiego ciężaru, Mikołajka z całych sił uderza w zrzędę.
Mały Rodion z przerażeniem obserwuje, jak oczy konia wypełniają się krwią od uderzeń. Pijany tłum wzywa, by dobić ją toporem. Rozwścieczony właściciel kończy zrzędę. Raskolnikow dziecko jest bardzo przestraszone, z litości rzuca się w obronę konia, ale jest już za późno. Intensywność namiętności osiąga granicę. Złowrogą agresję pijanych mężczyzn przeciwstawiono nieznośnej rozpaczy dziecka.
Na jego oczach miało miejsce brutalne morderstwo biednego konia, co napełniło jego duszę litością dla niego. Aby oddać wyrazistość epizodu, Dostojewski po każdej frazie stawia wykrzyknik, co pomaga w analizie snu Raskolnikowa.
Jakie uczucia wypełnia atmosfera pierwszego snu bohatera Dostojewskiego?
Atmosferę snu uzupełniają najsilniejsze uczucia.
Z jednej strony widzimy złośliwy, agresywny, nieokiełznany tłum. Z drugiej strony zwraca się uwagę na nieznośną rozpacz małego Rodiona, którego sercem wstrząsa litość dla biednego konia. Ale to, co robi największe wrażenie, to łzy i przerażenie umierającego zrzędy. Dostojewski po mistrzowsku pokazał ten straszny obraz.
Główna idea odcinka
Analizując sen Raskolnikowa, jesteśmy przekonani, że sen nie ma zdolności posłuszeństwa umysłowi, dlatego widoczna jest w nim natura ludzka.
Ideą Dostojewskiego było pokazanie tym snem, że dusza i serce Rodiona nie godziły się na morderstwo. Prawdziwe życie, w którym bohater opiekuje się matką i siostrą, chce udowodnić swoją teorię o „zwykłym” życiu. i „niezwykłe” osobowości, zmusza go do popełnienia przestępstwa. Widzi korzyść w morderstwie, które zagłusza udrękę jego natury. W starej kobiecie uczeń widzi bezużyteczną, szkodliwą istotę, która wkrótce umrze.
W ten sposób pisarz włożył w pierwszy sen prawdziwe przyczyny zbrodni i nienaturalność morderstwa.
Powiązanie pierwszego snu z dalszymi wydarzeniami powieści
Akcja pierwszego snu rozgrywa się w jego rodzinnym mieście, symbolizującym Petersburg. Integralną częścią północnej stolicy były tawerny, pijani mężczyźni i duszna atmosfera. Autor widzi w Petersburgu przyczynę i współsprawcę zbrodni Raskolnikowa.
Atmosfera miasta, wyimaginowane ślepe zaułki, okrucieństwo i obojętność tak bardzo wpłynęły na głównego bohatera, że wzbudziły w nim stan bolesny. To właśnie ten stan popycha ucznia do popełnienia nienaturalnego morderstwa.
Męka w duszy Raskolnikowa po śnie
Rodion wzdryga się po swoim śnie, zastanawia się nad nim. Mimo to, po psychicznej udręce, student zabija staruszkę, a także Elżbietę, która przypomina uciskaną i bezradną zrzędę.
Nie odważyła się nawet podnieść ręki, żeby uchronić się przed toporem zabójcy. Umierając, staruszka powie zdanie: „Przybyła zrzęda!”. Ale w prawdziwej sytuacji Raskolnikow będzie już katem, a nie obrońcą słabych. Stał się częścią szorstkiego, okrutnego świata.
Analiza ostatniego snu Raskolnikowa
W epilogu powieści czytelnicy widzą kolejny sen Rodiona, bardziej przypominający półdelirium.
Ten sen zapowiadał już powrót do zdrowia moralnego, pozbycie się wątpliwości. Analiza snu Raskolnikowa (tego ostatniego) potwierdza, że Rodion znalazł już odpowiedzi na pytania o upadek jego teorii. W swoim ostatnim śnie Raskolnikow widział zbliżający się koniec świata. Cały świat pogrążył się w straszliwej chorobie i wkrótce zniknie.
Wszędzie wokół znajdowały się inteligentne mikroby (duchy) o silnej woli. Opętali ludzi, czyniąc ich szaleńcami i szaleńcami. Chorzy ludzie uważali się za najmądrzejszych i uzasadniali wszystkie swoje działania. Ludzie poniżający się nawzajem byli jak pająki w słoiku. Такой кошмар полностью исцелил героя духовно и физически.
Wchodzi w nowe życie, w którym nie ma potwornych teorii.
Znaczenie studenckich snów
Analiza snów Raskolnikowa w „Zbrodni i karze”; udowadnia, że kompozycyjnie odgrywają one znaczącą rolę. Za ich pomocą czytelnik skupia się na fabule, obrazach i konkretnych epizodach. Te sny pomagają lepiej zrozumieć główną ideę powieści. Za pomocą snów Dostojewski bardzo głęboko i całkowicie ujawnił psychologię Rodiona.
Gdyby Raskolnikow wsłuchał się w swoje wnętrze, nie dopuściłby się straszliwej tragedii, która podzieliła jego świadomość na dwie połowy.
Znaczenie snów Raskolnikowa w powieści „Zbrodnia i kara”
Opis i znaczenie snów
Ukryta symbolika jest osadzona w snach autora, które warto poznać lepiej, aby lepiej zrozumieć osobowość Rodiona. Analiza znaczenia i znaczenia snów pozwoli uczniowi napisać kompetentny esej na temat pracy.
Początkową istotą wizji symbolicznych było zniszczenie hipotezy Raskolnikowa i ujawnienie właściwej istoty życia. Niektóre z nich są przerażające, inne wręcz przeciwnie, pozytywne. W niektórych rozdziałach dzieła bohater doświadcza następujących wizji:
Za pomocą komunikatów wysyłanych do głównego bohatera w snach autor stara się walczyć z ideologią nienawiści do stworzonej postaci.
Deciphering the peculiar symbols are the keys that unlock the closed doors of Dostoevsky's complex plan.
About a slaughtered horse
The central character is transported to childhood. Otwiera się przed nim jego rodzinne miejsce, idzie ulicą z ojcem, na drodze stoją karczmy i kościoły. Widzi konia bitego przez ludzi.
Pijani mężczyźni z wściekłością rzucają się na zwierzę, bijąc je biczami. Koń zaprzężony w wóz nie może uciec. Na koniec zostaje wykończona łomem w głowę.
Te obrazy są ze sobą skontrastowane, zmuszając bohatera powieści do zastanowienia się nad słusznością swoich sądów i teorii. Katedry znajdują się niedaleko lokali gastronomicznych, pokazując, że człowiek samodzielnie wybiera drogę, którą kroczy.
O oazie w Afryce
Rodion marzył o pięknej oazie pośrodku afrykańskiej pustyni.
Widzi drugi sen przed popełnieniem śmiertelnego czynu. Piaszczysta równina z błękitną wodą staje się dla „wędrowca” źródłem życiodajnej wilgoci. Warto zauważyć, że bohater trafia do Egiptu. Pomimo prostoty snu, jego analiza pokazuje wielką głębię symboliki. Oaza z przezroczystym źródłem wody to obraz czystości motywów wymykających się z rutyny życia, wypełnionej biedą, rozpustą, bezbożnymi myślami i złością.
Sam sen można interpretować jako pragnienie bohatera posiadania czegoś czystego i pięknego.
Raskolnikow wciąż wątpi w swoje pragnienia, ma szansę podążać właściwą ścieżką. Ważnym elementem wizji jest lokalizacja – Egipt. W ten sposób autor wprowadza do dzieła szczyptę napoleońską, gdyż dla wielkiej postaci historycznej kampania egipska była pierwszą. To tam Napoleon doświadczył smutku porażki spowodowanej zarazą, która zniszczyła jego armię.
Głównego bohatera powieści czeka rozczarowanie. Taki sen powinien śnić bohater, który początkowo rozpoczął przegraną grę, aby dać szansę na zbawienie.
O Ilji Pietrowiczu
Nastąpiło morderstwo starej kobiety. Postać, która popełniła przestępstwo, ma gorączkę. I tutaj nie sposób nie wspomnieć krótko o śnie Raskolnikowa, w którym widzi Ilję Pietrowicza i gospodynię.
Sny następują po sobie, kolejne trzy prowadzą bohatera do świadomości rzeczywistości. Do domu przestępcy przychodzi policjant i bije właściciela mieszkania. Postać to słyszy, ale tego nie widzi. Nie może pomóc, bo obawia się aresztowania.
To świadczy o tym, że Rodion nie jest w stanie znieść znęcania się nad ludźmi, niezależnie od tego, jak bardzo są oni źli.
Scena staje się swego rodzaju odzwierciedleniem wydarzeń, które przydarzyły się bohaterowi, który nie mógł się już zatrzymać i opamiętać. Czuje się winny, boi się zdemaskowania, kary. Ale nieważne, jak bardzo lina się skręci, wszystko układa się na swoim miejscu, złoczyńcy zostają ukarani.
O Śmiejącej się Staruszce
Ta wizja pełni głęboką rolę ideologiczną i kompozycyjną.
Mówi o charakterze i obecnym stanie wewnętrznym Rodiona. Wydarzenie poprzedza przybycie Swidrygajłowa, który opowiada głównemu bohaterowi powieści, co wie o morderstwie. Śmiech starszej kobiety jest również symboliczny. Bohaterka zdaje się cieszyć ze zwycięstwa nad dręczonym wyrzutami sumienia sprawcą. Teoria Rodiona upadła.
O końcu świata
Niepowodzenie hipotezy potwierdza ostatni sen bohatera.
Widzi go ciężko pracującego, gdy poważnie choruje. Śni mu się, że cały świat ogarnia straszliwa choroba, która swoją siłą nie jest w stanie pokonać zarazy. Wygląda na to, że wszystkie żyjące istoty wkrótce umrą. Ludzi łączy gniew i okrucieństwo. Na każdym kroku zdarzają się morderstwa, po planecie szerzy się horror, nadchodzi koniec świata.
O takich rzeczach mogą tylko marzyć ludzie, którzy nie mogą zrealizować planu zbawienia świata.
W końcu właśnie z tego Rodion nie zdawał sobie sprawy. W praktyce jego teoria się nie sprawdza i wygląda fatalnie.
W tym momencie postać stara się osiągnąć harmonię. Ułatwia to jego lokalizacja i otoczenie:
Raskolnikow zaczyna rozumieć, jak błędne było jego sofistyczne, spekulatywne rozumowanie. Świat potrzebuje szczerości, życzliwości, zdolnej przeciwstawić się złu i zepsuciu ludzkości.
Streszczenie marzeń głównego bohatera powieści „Zbrodnia i kara” pomoże Ci poprawnie skomponować tekst eseju i wypełnić pamiętnik czytelnika.
Dla wygody informacje można zmniejszyćwybierając najbardziej uderzające symbole i ich znaczenie, wpisując je do tabeli wskazującej, w którym rozdziale miała miejsce dana akcja.
Nie jest konieczne czytanie całej książki, aby zrozumieć główną ideę tych snów. Wystarczy zapoznać się z twórczością Dostojewskiego, dla którego sny znaczyły znacznie więcej.
Byli prototypami nagiego sumienia, którego nie da się wymówić narkotykami ani chwalebnymi słowami. Pozwala to odsłonić dusze i charaktery bohaterów.
Sen Raskolnikowa o śmiejącej się starszej kobiecie (część 3, rozdział 6)
F.M. Dostojewski „Zbrodnia i kara”
Zapomniał; Wydało mu się dziwne, że nie pamięta, jak mógł znaleźć się na ulicy.
Był już późny wieczór. Zmierzch się pogłębił, księżyc w pełni stawał się coraz jaśniejszy; ale jakoś powietrze było szczególnie duszne. Ludzie chodzili tłumnie ulicami; rzemieślnicy i zapracowani ludzie wrócili do domu, inni szli; śmierdziało wapnem, kurzem i stojącą wodą. Raskolnikow szedł smutny i zmartwiony: doskonale pamiętał, że wyszedł z domu z jakimś zamiarem, że musi coś zrobić i się spieszyć, ale zapomniał jaki dokładnie.
Nagle zatrzymał się i zobaczył, że po drugiej stronie ulicy, na chodniku, stoi mężczyzna i macha do niego. Szedł w jego stronę przez ulicę, ale nagle ten człowiek odwrócił się i szedł, jakby nic się nie stało, ze spuszczoną głową, nie odwracając się i nie dając żadnego znaku, że go woła. „No dalej, dzwonił?” - pomyślał Raskolnikow, ale zaczął nadrabiać zaległości.
Niecałe dziesięć kroków dalej rozpoznał go nagle i przestraszył się; był to kupiec z dawnych czasów, w tej samej szacie i tak samo zgarbiony. Raskolnikow szedł z daleka; jego serce biło; Skręciliśmy w alejkę - on nadal się nie odwrócił. „Czy on wie, że go śledzę?” - pomyślał Raskolnikow. Handlarz wszedł przez bramę dużego domu.
Raskolnikow szybko podszedł do bramy i zaczął się rozglądać, czy nie obejrzy się i nie zawoła go. Rzeczywiście, przeszedłszy całą bramę i już wychodząc na podwórko, nagle odwrócił się i znowu zdawał się do niego machać. Raskolnikow natychmiast przeszedł przez bramę, ale kupca nie było już na podwórzu. Dlatego wszedł tu teraz pierwszymi schodami.
Raskolnikow rzucił się za nim. Faktycznie, dwa stopnie wyżej słychać było odmierzone, niespieszne kroki kogoś innego. Dziwne, schody wydawały się znajome! Na pierwszym piętrze jest okno; światło księżyca smutno i tajemniczo przeszło przez szybę; tu jest drugie piętro. Ba! To jest to samo mieszkanie, w którym rozmazali się robotnicy. Jak to możliwe, że nie dowiedział się od razu?
Kroki mężczyzny z przodu ucichły: „to znaczy, że się zatrzymał lub gdzieś się ukrył”. Oto trzecie piętro; powinniśmy pójść dalej? A jak tam cicho, to nawet przerażające. But he went. Odgłos jego własnych kroków przerażał go i niepokoił. Boże, jak ciemno! Handlarz musi się gdzieś ukrywać w kącie. A! Mieszkanie było szeroko otwarte na schody, pomyślał i wszedł.Korytarz był bardzo ciemny i pusty, ani żywej duszy, jakby wszystko zostało wyjęte; Cicho, na palcach wszedł do salonu: cały pokój był jasno skąpany w świetle księżyca; wszystko nadal tam jest: krzesła, lustro, żółta sofa i oprawione zdjęcia.
Ogromny, okrągły, miedzianoczerwony księżyc patrzył prosto w okna. „To przez ten miesiąc, że taka cisza” – pomyślał Raskolnikow – „teraz pewnie zadaje zagadkę”. Stał i czekał, czekał długo, a im spokojniejszy był miesiąc, tym mocniej biło mu serce, a nawet stawało się to bolesne. I wszystko jest ciszą. Nagle rozległ się suchy trzask, jakby pękła drzazga, i wszystko ponownie zamarło.
Przebudzona mucha uderzyła nagle w szybę i zabrzęczała żałośnie. W tej samej chwili w kącie, pomiędzy małą szafą a oknem, dostrzegł płaszcz jakby wiszący na ścianie. „Dlaczego tu jest płaszcz?” - pomyślał - w końcu wcześniej go tam nie było. `187; Podszedł powoli i domyślił się, że ktoś chowa się za płaszczem. Ostrożnie odsunął ręką płaszcz i zobaczył, że stało tam krzesło, a na krześle w kącie siedziała stara kobieta, cała pochylona i z pochyloną głową, tak że nie mógł widzieć jej twarzy, ale to była ona.
Stał nad nią: „boję się!” – pomyślał, spokojnie wypuścił topór z pętli i uderzył staruszkę w koronę, raz i drugi. Ale to dziwne: nawet nie poruszyła się pod wpływem ciosów, jakby była z drewna. Przestraszył się, przysunął się bliżej i zaczął na nią patrzeć; ale ona także pochyliła głowę jeszcze niżej. Następnie pochylił się całkowicie na podłogę i zajrzał jej od dołu w twarz, spojrzał i zamarł: staruszka siedziała i śmiała się - wybuchła cichym, niesłyszalnym śmiechem, starając się z całych sił, aby jej nie usłyszał.
Nagle wydało mu się, że drzwi od sypialni lekko się otworzyły i tam też zdawało się, że się śmieją i szepczą. Wściekłość go ogarnęła: z całych sił zaczął bić staruszkę po głowie, lecz z każdym uderzeniem topora śmiechy i szepty z sypialni były coraz głośniejsze, a staruszka cała trzęsła się ze śmiechu. Rzucił się do ucieczki, ale cały korytarz był już pełen ludzi, drzwi na schodach były szeroko otwarte, a na podeście, na schodach i na dole – wszyscy ludzie, łeb w łeb, wszyscy patrzyli – ale wszyscy się ukrywali i czekali, milczeli.
Jego serce było zawstydzone, nogi się nie poruszały, były zmarznięte. Chciał krzyknąć i się obudził.
Wziął głęboki oddech, ale, co dziwne, sen zdawał się nadal trwać: drzwi do jego pokoju były szeroko otwarte, a na progu stał zupełnie obcy mu człowiek, patrząc na niego uważnie.
Raskolnikow nie zdążył jeszcze całkowicie otworzyć oczu i natychmiast je ponownie zamknął.
Leżał na plecach i nie ruszał się. „Czy ten sen trwa, czy nie” – pomyślał i lekko, niedostrzegalnie uniósł ponownie rzęsy, żeby spojrzeć: nieznajomy stał w tym samym miejscu i nadal na niego patrzył. Nagle ostrożnie przekroczył próg, ostrożnie zamknął za sobą drzwi, podszedł do stołu, odczekał chwilę - cały czas nie odrywając od niego wzroku - i cicho, bez hałasu, usiadł na krześle obok sofy; Położył kapelusz na boku, na podłodze i wsparł się obiema rękami na lasce, opierając brodę na dłoniach.
Było jasne, że był przygotowany na długie czekanie. O ile było widać przez mrugające rzęsy, ten mężczyzna nie był już młody, potężnie zbudowany i miał gęstą, jasną, prawie białą brodę.
Minęło około dziesięciu minut. Było jeszcze jasno, ale już zaczynało się ściemniać. W pomieszczeniu panowała kompletna cisza. Ze schodów nie dobiegł nawet żaden dźwięk.
Tylko jakaś duża mucha brzęczała i biła, uderzając muchą w szybę. W końcu zrobiło się nie do zniesienia: Raskolnikow nagle wstał i usiadł na sofie.
Śnij o analizie śmiejącej się starszej kobiety. Sny Raskolnikowa i ich znaczenie. Opis kolejnego snu Raskolnikowa
Rodion Raskolnikow, jak wiadomo, wymyślił własną teorię, dzieląc ludzi na „drżące stworzenia” i „tych, którzy mają rację”, dopuszczając tym samym „krew zgodnie z sumieniem”.
W całej pracy udowodniono niespójność tej hipotezy. Jednym z najwybitniejszych środków autora w walce z ideologią nienawiści są sny. Reprezentują symbole, których rozszyfrowanie jest kluczem do zrozumienia złożonego i wielowarstwowego planu Dostojewskiego.
Sny Swidrygajłowa
Swidrygajłow to postać, która także śni sny symboliczne, przepojone głębokim znaczeniem.
Arkady Iwanowicz to człowiek zmęczony życiem. Jest równie zdolny do czynów cynicznych i brudnych, jak i szlachetnych. Na jego sumieniu ciąży kilka zbrodni: morderstwo żony oraz samobójstwo służącego i obrazionej przez niego dziewczynki, która miała zaledwie 14 lat. Ale sumienie go nie dręczy, jedynie sny przekazują ukrytą stronę jego duszy, nieznaną samemu bohaterowi; to dzięki swoim snom Arkadij Iwanowicz zaczyna dostrzegać całą swoją podłość i znikomość.
Tam widzi siebie lub odbicie swoich cech, które go przerażają. W sumie Świdrygajłow widzi trzy koszmary, a granica między snem a rzeczywistością jest tak zamazana, że czasami trudno zrozumieć, czy to wizja, czy rzeczywistość.
Po przebudzeniu Arkadij Iwanowicz czuje całkowite duchowe wyczerpanie i rozumie: nie ma już sił ani chęci do dalszego życia.Te sny ujawniają całkowite bankructwo moralne bohatera.
A jeśli drugi sen odzwierciedla próbę przeciwstawienia się losowi, to ostatni ukazuje całą brzydotę duszy bohatera, przed którą nie ma ucieczki.
Znaczenie i rola snów
Sny Dostojewskiego to nagie sumienie, nie oczarowane żadnymi kojącymi, chwalebnymi słowami.
Tak więc w snach ujawniają się prawdziwe charaktery bohaterów, w nich pokazuje to, czego ludzie się boją.
przyznają nawet przed sobą.
Interesujące? Zapisz to na swojej ścianie!
Rola snu w twórczości Dostojewskiego jest inna niż u Puszkina. Widzimy to wyraźnie, przeglądając jego powieść „Zbrodnia i kara”.
Opis snu, jaki miał Rodion Romanowicz Raskolnikow w wieczór poprzedzający zabójstwo starego lombardu, jest jednym z kluczowych punktów fabuły „Zbrodni i kary”.
Jest oczywiste, że straszliwa teoria podziału ludzi na „drżące stworzenia” i „uprawnieni” kryje się nie w slumsach Petersburga, ale w świadomości samego bohatera, dlatego oczekiwane oświecenie podczas spaceru po zielonych wyspach faktycznie nie następuje.
Wszystkie działania bohatera odznaczają się bezsensownym automatyzmem: „kiedyś zatrzymał się i przeliczył pieniądze, ale wkrótce zapomniał, po co je wyjął z kieszeni”, a wrażenia z tego, co widział, zdawały się nie docierać do jego świadomości, nie pozostawiały w nim jasnego, integralnego obrazu: „szczególnie interesowały go kwiaty, długo się im przyglądał”.
Nieprzypadkowo autor nazywa wizję swojego bohatera „straszną”, „bolesny”, „potworny obraz”.
Mimo całej pozornej zwyczajności ten pierwszy sen powieści jest w rzeczywistości jeszcze bardziej fantastyczny niż ten, który nawiedził Raskolnikowa pod koniec trzeciej części, w którym diabeł ponownie sprowadza go do mieszkania Aleny Iwanowny i z którego zdaje się wchodzić do narracji Swidrygajłow.
Opis tego snu poprzedzony jest dość nieoczekiwanym rozumowaniem autora, że w „stanie bolesnym” sny często wyróżniają się skrajnym podobieństwem do rzeczywistości.
Obraz, który jako pierwszy ukazał się bohaterowi, jest starannie „zamaskowany”; pod zwyczajnym, prawdziwym. Kłamstwo i fantazmogoryczny charakter snu wyraża się tu jedynie w tym, że jest on bardziej prawdziwy niż rzeczywistość: „nawet w jego pamięci został on znacznie bardziej wymazany, niż się teraz wydawało we śnie”.
Rzeczywiście dziwne jest tylko to, że jest on zaprzęgnięty do takiej małej, Savrasowej, chłopskiej zrzędy, która zwykle nie jest w stanie ruszyć nawet przeznaczonego do niej wozu z drewnem na opał lub sianem, a wtedy mężczyźni bili ją bicze, czasem w twarz i w oczy, na co zawsze tak żałośnie patrzy współczujące dziecko.
Ścisłe powiązanie epizodów tekstu, w których wszystko jest przez coś chwytane, wszystko w czymś odbija się, pozwala nam zastosować się do „Zbrodni i kary”; interpretacja wielopoziomowa.
Pod okrutną ręką mężczyzny
Ledwo żywa, brzydko chuda,
Wlokąca ciężar nie do uniesienia.
Więc zachwiała się i stała
A on ją bił, bił, bił!
Nogi, jakoś szeroko rozłożone,
Wszystko, dymienie, siadanie,
Koń tylko głęboko wzdycha
I patrzył...
(tak wyglądają ludzie)
Poddając się złym atakom,
On znowu: w plecy, na boki,
I biegnąc do przodu, na łopatki
I na płaczące, łagodne oczy!
Wszystko na próżno! Zrzęda stanęła.
Dostojewski zapamiętał te wiersze do końca życia, zdumiał się faktem przedstawionym w wierszu Niekrasowa do tego stopnia, że uznał za konieczne powielenie tego, co Niekrasow powiedział w swojej powieści.
A zatem odpowiednio postrzegany jest tylko wóz, jego wymiary, ale nie ładunek i nie siła zaprzężonego w ten wóz konia.
Więc powie: `` Przecież na samą myśl w rzeczywistości robiło mi się niedobrze i przerażona...'.
Śpieszy się, leci na randkę.
Pożądanie gotuje się w jego piersi.
Mówi: "Mój koń rwie,
Mój wierny koń!
Leć jak strzała!
Pospiesz się, pośpiesz się... Ale koń jest gorliwy
Nagle pomachał plecioną grzywą
To stał się ON. W ciemności między filarami
Na dębowej poprzeczce
Kołysało się zwłoki. Jeździec jest szorstki
Był gotowy rzucić się pod nim,
Ale koń chart szarpie się pod batem,
Chrapie, prycha i walczy
Wielki mistrz powieści psychologicznej Fiodor Michajłowicz Dostojewski o głębsze przedstawienie swojego bohatera w dziele „Zbrodnia i kara”; stosował taką technikę jak sen.
Za pomocą snów pisarz chciał głęboko dotknąć charakteru i duszy osoby, która zdecydowała się zabić. Główny bohater powieści, Rodion Raskolnikow, miał cztery sny. Przeanalizujemy epizod snu Raskolnikowa, który widział przed morderstwem starej kobiety. Spróbujmy dociec, co Dostojewski chciał tym snem pokazać, jaka jest jego główna idea, jak łączy się on z prawdziwymi wydarzeniami w książce.
Zwrócimy także uwagę na ostatni sen bohatera, który nazywany jest apokaliptycznym.
Wykorzystanie snu przez pisarza do głębokiego odsłonięcia obrazu
Krótka analiza pierwszego snu Raskolnikowa
Tak więc Rodion zobaczył swój pierwszy sen po tym, jak postanowił udowodnić sobie, że nie jest „drżącą istotą i ma prawo”, czyli odważył się zabić znienawidzoną staruszkę.
Analiza snu Rakolnikowa potwierdza, że samo słowo „morderstwo” przestraszył ucznia, wątpi, czy da radę. Młody człowiek przeżywa przerażenie, ale mimo to ma odwagę udowodnić, że należy do istot wyższych, które mają prawo przelać „krew według swego sumienia”. Raskolnikowa dodaje odwagi myśl, że będzie szlachetnym zbawicielem dla wielu biednych i upokorzonych.
Dopiero Dostojewski pierwszym snem Rodiona burzy takie rozumowanie bohatera, ukazując bezbronną, bezbronną duszę, która się myli.
Raskolnikow widzi we śnie swoje dzieciństwo spędzone w rodzinnym mieście. Dzieciństwo to beztroski okres życia, kiedy nie trzeba podejmować ważnych decyzji i być odpowiedzialnym za swoje czyny. To nie przypadek, że Dostojewski nocą przywraca Rodiona do dzieciństwa.
Sugeruje to, że problemy dorosłego życia doprowadziły bohatera do stanu przygnębienia, próbuje od nich uciec. Z dzieciństwem wiąże się także walka dobra ze złem.
Rodion widzi obok siebie ojca, co ma bardzo symboliczne znaczenie. Ojciec jest uważany za symbol ochrony i bezpieczeństwa. Przechodzą obok tawerny, z której wybiegają pijani mężczyźni.
Rodion codziennie obserwował te obrazy na ulicach Petersburga. Jeden z mężczyzn, Mikołaj, postanowił przewieźć pozostałych swoim wozem, którego uprząż stanowił wychudzony chłopski zrzęda. Całe towarzystwo z przyjemnością wchodzi do wózka. Wątły koń nie jest w stanie unieść takiego ciężaru, Mikołajka z całych sił uderza w zrzędę.
Mały Rodion z przerażeniem obserwuje, jak oczy konia wypełniają się krwią od uderzeń. Pijany tłum wzywa, by dobić ją toporem. Rozwścieczony właściciel kończy zrzędę. Raskolnikow dziecko jest bardzo przestraszone, z litości rzuca się w obronę konia, ale jest już za późno. Intensywność namiętności osiąga granicę. Złowrogą agresję pijanych mężczyzn przeciwstawiono nieznośnej rozpaczy dziecka.
Na jego oczach miało miejsce brutalne morderstwo biednego konia, co napełniło jego duszę litością dla niego. Aby oddać wyrazistość epizodu, Dostojewski po każdej frazie stawia wykrzyknik, co pomaga w analizie snu Raskolnikowa.
Jakie uczucia wypełnia atmosfera pierwszego snu bohatera Dostojewskiego?
Atmosferę snu uzupełniają najsilniejsze uczucia.
Z jednej strony widzimy złośliwy, agresywny, nieokiełznany tłum. Z drugiej strony zwraca się uwagę na nieznośną rozpacz małego Rodiona, którego sercem wstrząsa litość dla biednego konia. Ale to, co robi największe wrażenie, to łzy i przerażenie umierającego zrzędy. Dostojewski po mistrzowsku pokazał ten straszny obraz.
Główna idea odcinka
Analizując sen Raskolnikowa, jesteśmy przekonani, że sen nie ma zdolności posłuszeństwa umysłowi, dlatego widoczna jest w nim natura ludzka.
Ideą Dostojewskiego było pokazanie tym snem, że dusza i serce Rodiona nie godziły się na morderstwo. Prawdziwe życie, w którym bohater opiekuje się matką i siostrą, chce udowodnić swoją teorię o „zwykłym” życiu. i „niezwykłe” osobowości, zmusza go do popełnienia przestępstwa. Widzi korzyść w morderstwie, które zagłusza udrękę jego natury. W starej kobiecie uczeń widzi bezużyteczną, szkodliwą istotę, która wkrótce umrze.
W ten sposób pisarz włożył w pierwszy sen prawdziwe przyczyny zbrodni i nienaturalność morderstwa.
Powiązanie pierwszego snu z dalszymi wydarzeniami powieści
Akcja pierwszego snu rozgrywa się w jego rodzinnym mieście, symbolizującym Petersburg. Integralną częścią północnej stolicy były tawerny, pijani mężczyźni i duszna atmosfera.
Autor widzi w Petersburgu przyczynę i współsprawcę zbrodni Raskolnikowa. Atmosfera miasta, wyimaginowane ślepe zaułki, okrucieństwo i obojętność tak bardzo wpłynęły na głównego bohatera, że wzbudziły w nim stan bolesny. To właśnie ten stan popycha ucznia do nienaturalnego morderstwa.
Męka w duszy Raskolnikowa po śnie
Rodion wzdryga się na myśl o swoim śnie, zastanawia się nad nim.
Mimo to, po psychicznej udręce, student zabija staruszkę, a także Elżbietę, która przypomina uciskaną i bezradną zrzędę. Nie odważyła się nawet podnieść ręki, żeby uchronić się przed toporem zabójcy. Umierając, staruszka powie zdanie: „Przybyła zrzęda!”. Ale w prawdziwej sytuacji Raskolnikow będzie już katem, a nie obrońcą słabych. Stał się częścią szorstkiego, okrutnego świata.
Analiza ostatniego snu Raskolnikowa
W epilogu powieści czytelnicy widzą kolejny sen Rodiona, bardziej przypominający półdelirium.
Ten sen zapowiadał już powrót do zdrowia moralnego, pozbycie się wątpliwości. Analiza snu Raskolnikowa (tego ostatniego) potwierdza, że Rodion znalazł już odpowiedzi na pytania o upadek jego teorii. W swoim ostatnim śnie Raskolnikow widział zbliżający się koniec świata. Cały świat pogrążył się w straszliwej chorobie i wkrótce zniknie.Wszędzie wokół znajdowały się inteligentne mikroby (duchy) o silnej woli.
Opętali ludzi, czyniąc ich szaleńcami i szaleńcami. Chorzy ludzie uważali się za najmądrzejszych i uzasadniali wszystkie swoje działania. Ludzie poniżający się nawzajem byli jak pająki w słoiku. Taki koszmar całkowicie uzdrowił bohatera duchowo i fizycznie. Wchodzi w nowe życie, w którym nie ma potwornych teorii.
Znaczenie studenckich snów
Analiza snów Raskolnikowa w „Zbrodni i karze”; udowadnia, że kompozycyjnie odgrywają one znaczącą rolę.
Za ich pomocą czytelnik skupia się na fabule, obrazach i konkretnych epizodach. Te sny pomagają lepiej zrozumieć główną ideę powieści. Za pomocą snów Dostojewski bardzo głęboko i całkowicie ujawnił psychologię Rodiona. Gdyby Raskolnikow wsłuchał się w swoje wnętrze, nie dopuściłby się straszliwej tragedii, która podzieliła jego świadomość na dwie połowy.
W całej powieści Rodion Raskolnikow śni pięć razy.
Swój pierwszy sen widzi w swoim pokoju po spotkaniu z pijaną dziewczyną na bulwarze. Generuje ją chorobliwa wyobraźnia bohatera. Akcja rozgrywa się w odległym dzieciństwie Raskolnikowa. Życie w jego rodzinnym mieście jest tak zwyczajne i szare, że „czas jest szary” nawet na wakacjach. A cały sen pisarz przedstawia ponurymi tonami: „las staje się czarny”, „droga jest zawsze zakurzona, a kurz na niej jest zawsze taki czarny”.
Tylko zielona kopuła kościoła kontrastuje z ciemną, szarą tonacją, a jedyne radosne plamy to czerwono-niebieskie koszule pijanych mężczyzn.
A po zaśnięciu w głowie Raskolnikowa pojawia się myśl: „Czy to naprawdę możliwe, czy naprawdę mogę wziąć siekierę, zacząć uderzać ją po głowie, miażdżyć jej czaszkę.
Będę się ślizgać w lepkiej ciepłej krwi, będę łamać zamek, kraść i drżeć, ukrywać się we krwi. Siekierą? Panie, naprawdę?” Rodionowi będzie trudno popełnić to morderstwo, ponieważ jego stosunek do przemocy niewiele zmienił się od dzieciństwa. Mimo upływu lat nadal odczuwa niechęć do przemocy, zwłaszcza morderstwa. Ten sen jest najbardziej żywy i zapadający w pamięć oraz niesie ze sobą największy ładunek semantyczny.
Он наглядно вскрывает источник чувства потрясенной несправедливости, порожденное исканиями и стремлениями Gero. To jeden z najważniejszych momentów powieści, która w skondensowanej formie skupia się na tysiącletnim doświadczeniu zniewolenia i ucisku jednych ludzi przez innych, wielowiekowym okrucieństwie, na którym od dawna opiera się świat, oraz żarliwej tęsknocie za sprawiedliwością i człowieczeństwem, wyrażonej z wielką umiejętnością.
Sny w powieści „Zbrodnia i kara” wraz ze znaczeniem symbolicznym, pomagającym zrozumieć psychologię bohatera i samego autora, spełniają jeszcze jedną ważną rolę: pokazać zmiany w teorii Raskolnikowa.
W tekście znajdują się dwa sny, które ukazują świat według teorii bohatera. W swoim pierwszym śnie Raskolnikow marzył o idealnym świecie, który stworzy on, geniusz, Napoleon, zbawiciel ludzkości, Bóg. Rodion marzył o stworzeniu Nowego Jeruzalem na ziemi, a opis tego świata bardzo przypomina Eden. Na początku będzie to mała oaza szczęścia wśród niekończącej się pustyni żalu, nierówności i smutku.
Wszystko będzie cudowne na tym świecie: „cudowna, cudowna błękitna woda, zimna, płynąca po wielobarwnych kamieniach i po takim czystym piasku ze złotymi iskierkami, on nadal pije wodę prosto ze strumienia, który płynie i bulgocze tuż obok niego.”
To nie przypadek, że oaza znajduje się w Egipcie. Jak wiemy, kampania egipska była początkiem wspaniałej kariery Napoleona, a Raskolnikow, jako człowiek pretendujący do zajęcia miejsca Bonapartego, musi budować swój świat zaczynając od Egiptu.
Ale drugi sen pokazał Rodionowi owoce swojej teorii, które mógł zebrać w najbliższej przyszłości. Świat się zmienił w porównaniu z pierwszym snem: „skazano go na ofiarę jakiejś straszliwej, niesłychanej i bezprecedensowej zarazy”. Raskolnikow prawdopodobnie nawet nie podejrzewał, jak straszna i uwodzicielska była jego teoria.
Ten sen jest całkowitym przeciwieństwem pierwszego snu.
Pierwszy sen wypełniony jest delikatnymi, pięknymi epitetami, w drugim obraz świata tworzą działania zamieszkujących go ludzi: „cierpiał”, „bił się w klatkę piersiową, płakał i łamał sobie ręce”, „kłuli się i kaleczyli”, „gryzli i zjadali się”, „zaczęli się wzajemnie obwiniać, bili się i znowu kaleczyli”. Oto prawdziwy obraz przyszłego świata.
Te dwa sny pokazują różnicę między światem wymyślonym przez Raskolnikowa a światem, który mógł się faktycznie pojawić. To właśnie po tym śnie Rodion Raskolnikow w końcu zrozumiał istotę swojej teorii i porzucił ją.
Materiały o powieści F.M. „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego.
Raskolnikow i Sonia udali się na Syberię – gdzie nad brzegiem szerokiej, bezludnej rzeki znajduje się miasto, jeden z ośrodków administracyjnych Rosji: w mieście jest twierdza, w twierdzy – więzienie.
Rozprawa w sprawie Raskolnikowa przebiegła bez większych trudności.
Przestępca stanowczo, rzetelnie i jasno poparł swoje zeznania, nie zagmatwając okoliczności, nie łagodząc ich na swoją korzyść, nie wypaczając faktów, nie zapominając o najdrobniejszych szczegółach.
Wyrok okazał się bardziej miłosierny, niż można było się spodziewać, sądząc po popełnionym przestępstwie. Uwzględniono wszystkie dziwne i szczególne okoliczności sprawy...
Bolesny i rozpaczliwy stan przestępcy przed popełnieniem przestępstwa. To, że nie wykorzystał tego, co zostało okradzione. Okoliczności przypadkowego morderstwa Lizavety posłużyły nawet jako przykład potwierdzający założenie o niezupełnie zdrowym stanie władz umysłowych: człowiek popełnia dwa morderstwa i jednocześnie zapomina, że drzwi są otwarte!
Na koniec zeznanie... Przestępca został skazany na ciężkie roboty drugiej kategorii na osiem lat.
Fotografia dokumentalna. Zakuwanie skazańców w czasach carskich.
„Spojrzał na swoich towarzyszy skazańców i zdziwił się: jak oni wszyscy kochali życie, jak je cenili! Jemu wydawało się, że w więzieniu była jeszcze bardziej kochana i ceniona, i ceniona bardziej niż na wolności.
Jakich strasznych męek i tortur niektórzy z nich, na przykład włóczędzy, nie znosili! Czy naprawdę jeden promień słońca może dla nich tak wiele znaczyć, gęsty las, gdzieś na wsi nieznana dzicz, chłodna wiosna, znaczona od trzeciego roku i spotkanie, o którym marzy włóczęga, jak spotkanie z kochanką, widzi go we śnie, zielona trawa wokół niego, śpiewający ptak w krzaku?
Fotografia dokumentalna Skazani epoki carskiej.
Nie bez powodu...
„Najbardziej zatwardziały i zatwardziały morderca wciąż wie, że jest przestępcą, czyli w swoim sumieniu wierzy. że postąpił źle, choć bez skruchy.
Inne pytanie było dla niego nie do rozwiązania: dlaczego wszyscy tak bardzo zakochali się w Soni? Kiedy pojawiła się w pracy, przyjeżdżając do Raskolnikowa, wszyscy zdjęli kapelusze, wszyscy kłaniali się: „Mamo, Zofia Siemionowna, jesteś naszą matką, czułą, chorą!” – говорили эти грубые, клеймёные каторжные этому маленькому и худенькому созданию.
Uśmiechała się i kłaniała, a wszyscy uwielbiali, kiedy się do nich uśmiechała. Uwielbiali nawet jej chód, patrzyli za nią, gdy szła, i chwalili ją; Chwalili ją nawet za to, że jest taka mała; nawet nie wiedzieli, za co ją chwalić. Poszli nawet do niej na leczenie.
Po roku jego ciężkiego porodu na osiem, zmarł:
bez wyrzutów sumienia za „prosty błąd”, który popełnił.
„BYŁ CHORY Z ZRANIONEJ DUMY”.
Ernst Neizvestny.
Ilustracje do „Zbrodni i kary”.
Och, jaki byłby szczęśliwy, gdyby mógł się obwiniać! Zniósłby wtedy wszystko, nawet wstyd i hańbę. Ale osądzał siebie surowo, a jego zatwardziałe sumienie nie znalazło w przeszłości żadnej szczególnie straszliwej winy, może poza zwykłą pomyłką,
która każdemu mogła się przytrafić.
A przynajmniej los zesłał mu skruchę - palące wyrzuty sumienia, łamiące serce, odpędzające sen, takie wyrzuty sumienia, od strasznych męk, których wyobraża się sobie pętlę i sadzawkę!
Och, byłby szczęśliwy, gdyby go zobaczył! Udręka i łzy - to także życie. Ale nie żałował swojej zbrodni.
„W swojej chorobie śniło mu się, że cały świat został skazany na ofiarę jakiejś straszliwej, niesłychanej i bezprecedensowej zarazy, która z głębi Azji dotarła do Europy. Wszyscy musieli umrzeć, z wyjątkiem kilku, bardzo nielicznych wybranych.
Pojawiło się kilka nowych włośni, mikroskopijnych stworzeń zamieszkujących ciała ludzi.
Ale te stworzenia były duchami obdarzonymi inteligencją i wolą. Ludzie, którzy przyjęli je w sobie, natychmiast popadali w opętanie i szaleństwo. Ale nigdy, przenigdy ludzie nie uważali się za tak mądrych i niezachwianych w prawdzie, jak sądzili zarażeni. Nigdy nie uważali swoich werdyktów, wniosków naukowych, przekonań moralnych i przekonań za bardziej niezachwianych.”
CZWARTY SEN RASKOLNIKOWA – „APOKALIPTYCZNY”…
Jan van Eyck.
„Sąd Ostateczny”. Fragment. 1420-1425.
City Museum of Art w Nowym Jorku.
„Cały wsie, całe miasta i ludy zostały zarażone i narody oszalał. Wszyscy byli w niepokoju i nie rozumieli się nawzajem, wszyscy myśleli, że prawda leży tylko w nim, a on dręczył się, patrząc na innych, bijąc się w pierś, płacząc i załamując ręce. Nie wiedzieli, kogo i jak oceniać, nie mogli się zgodzić co do tego, co uznać za zło, a co za dobro.
Nie wiedzieli, kogo winić, kogo usprawiedliwić.”
CZWARTY SEN RASKOLNIKOWA – „APOKALIPTYCZNY”…
Jan van Eyck. „Sąd Ostateczny”. Fragment. 1420-1425.
City Museum of Art, Nowy Jork.
„Ludzie zabijali się nawzajem w jakiejś bezsensownej wściekłości. Gromadzili się przeciwko sobie całymi armiami, ale armie już w marszu nagle zaczęły się dręczyć, szeregi się zdenerwowały, żołnierze rzucali się na siebie, dźgali i tną, gryźli i zjadali się nawzajem.”
, CZWARTY SEN RASKOLNIKOWA – „APOKALIPTYCZNY”...
„W miastach przez cały dzień wznosili alarm: wzywali wszystkich, ale po co on wołał, nikt wiedział i wszyscy byli zaniepokojeni.
Porzucili najzwyklejsze rzemiosło, bo każdy zgłaszał swoje przemyślenia, swoje poprawki, a oni nie mogli się zgodzić; Rolnictwo ustało.Tu i ówdzie ludzie gromadzili się w kupę, zgadzali się, że coś razem zrobią, przysięgali, że się nie rozstaną, ale od razu rozpoczęli coś zupełnie innego, niż sami od razu zamierzyli, zaczęli obwiniać się nawzajem, walczyć i kaleczyć się.
Zaczęły się pożary, zaczął się głód. Zginęli wszyscy i wszystko.”
CZWARTY SEN RASKOLNIKOWA – „APOKALIPTYCZNY”...
„Wrzód rósł i przesuwał się coraz dalej. Tylko nieliczni ludzie na całym świecie mogli zostać ocaleni, byli czyści i wybrani, ich przeznaczeniem było zapoczątkowanie nowego rodzaju ludzkiego i nowego życia, odnowienie i oczyszczenie ziemi, ale tych ludzi nigdzie nie widział, nikt nie słyszał ich słów i głosów.”
CZWARTY SEN Raskolnikowa - „APOKALIPTYKA”...
Jan van Eyck.
„Sąd Ostateczny”. Fragment. 1420-1425.
Miejskie Muzeum Sztuki, Nowy Jork.
W Trzecim śnie Raskolnikowa wszystko zalało światło księżyca. Śmiertelna barwa przypominała o „Ostatnim dniu ludzkości”, który nadchodzi i na pewno nastąpi, jako nieunikniony, nieodparty, wszystko niszczący fakt...
Czwarty sen poradził sobie z martwą wizją snu, jakby ktoś „zabrał całą swoją naiwną wiarę” w „arytmetyce” za ogon i potrząsnął nim do diabła.
Nie mogło być inaczej, bo CZTERY to liczba harmonizacji Wszechświata i wszystkiego, co się w nim znajduje.
Po przeżyciu we śnie katastrofy na skalę globalną, która pokazała, jak naiwna, martwa i pusta jest nadzieja w arytmetycznej strukturze życia społecznego, kiedy wszystko, co osobiste, jest niczym, Raskolnikow wyzdrowiał...
Ożywienie duszy, jak wymaga tego mitologiczny opis czasu, zajęło SIEDEM LAT.
Czy zatem RASKOLNIKOW WIDZIŁ BOGA? Nie, bo WIDZIAŁ COŚ INNEGO...
Ernst Neizvestny. Ilustracje do „Zbrodni i kary”
„Pewnego wieczoru całkowicie wyzdrowiały Raskolnikow przypadkowo podszedł do okna i nagle w oddali zobaczył Sonię. Stała i zdawała się na coś czekać. Coś zdawało się przebić jego serce w tym momencie: wzdrygnął się i szybko odsunął się od okna.
Następnego dnia Sonia nie niepokoiła go.
„Wczesnym rankiem, około szóstej rano, poszedł do pracy na brzeg rzeki, gdzie w stodole był piec do wypalania alabastru i gdzie go wybijano. Raskolnikow wyszedł ze stodoły na sam brzeg... i zaczął patrzeć na szeroką i bezludną rzekę.”
” Nagle Sonia znalazła się obok niego... Chcieli porozmawiać, ale nie mogli.
W ich oczach pojawiły się łzy... ale na tych chorych i bladych twarzach jaśniejał już świt odnowionej przyszłości, całkowitego zmartwychwstania do nowego życia. ZOSTALI WSkrzeszeni PRZEZ MIŁOŚĆ, serce jednego zawierało nieskończone źródła życia dla serca drugiego.”
MIŁOŚĆ JEST PRZEJAWEM BOGA?
W powieści, moim zdaniem, pomysł ten nie został jeszcze ujawniony Raskolnikowowi...
Widok na płaski brzeg Irtyszu z „góry”, na której stoi Tobolsk, stolica bezkresnej Syberii.
Kaptur. - Mieszkaniec Tobolska
G. S. Bochanov. 1976.
"Z wysokiego brzegu otwierała się rozległa okolica.
Z drugiego brzegu ledwie było słychać piosenkę. Tam, na zalanym słońcem rozległym stepie, jurty nomadów poczerniały w postaci ledwo zauważalnych kropek. Panowała tam wolność i żyli tam inni ludzie, zupełnie inni niż tutaj, było tak, jakby czas się zatrzymał, jakby wieki Abrahama i jego stad jeszcze nie minęły.
Raskolnikow siedział, patrzył nieruchomo, nie podnosząc wzroku; jego myśl zamieniła się w kontemplację życia ludzi żyjących w harmonijnie urządzonym świecie, w którym wszystko, zgodnie z poleceniem Nieba, Ziemi i Wody, jest sobie podporządkowane, zrównoważone, proporcjonalne. Widział Wieczność w Petersburgu, ale inną - głuchą, niemą, martwą, nierozerwalnie związaną z Pustką, która swym zimnem zabija duszę ludzką.
Tutaj Wieczność była inna - ta sama, która jest charakterystyczna dla „ZŁOTEGO WIEKU” z jej całkowitym zlaniem się z Przestrzenią – ogromem Ziemi – i czasem, podporządkowanym ruchowi Słońca na niebie.
Mówią, że Dostojewski po ciężkiej pracy pisał najlepsze powieści.
Znając dobrze te miejsca, myślę, że jego wyobraźnię uderzyła naturalna dziewiczość Syberii – nieskończona, swobodna.
Widok Tobolska z równina zalewowa Irtyszu.
Kaptur. G. S. Bochanov. 1992.
„Siedem lat, tylko siedem lat!
Na początku ich szczęścia, w innych momentach
oboje byli gotowi patrzeć na te siedem lat
jak na siedem dni.
Nie wiedział nawet, że nie dostał nowego życia za darmo, że wciąż musi je drogo kupić, zapłacić wielkim, przyszłym wyczynem… Ale tu zaczyna się nowa historia, historia stopniowego odnawiania się człowieka, historia jego stopniowego odrodzenia, stopniowego przejścia z jednego świata do drugiego, poznania nowego, zupełnie nieznanej dotąd rzeczywistości.
Mógłby to być temat na nową historię -
ale nasza obecna historia się skończyła.
Widok z okna na poddaszu domu DOSTOJEWSKIEGO w PETERSBURG.
Nasi przyjaciele zasugerowali zamieszkanie tutaj podczas Białych Nocy 2008 roku,
aby móc filmować DWA MIASTA NA NAWIE,
łapiące „promienie zachodzącego słońca, wołające słońce”, gdzie będzie rozkazywał Dostojewski.
Czas biegnący po tarczy nie miał nad nami władzy, bo nie trzeba było się nigdzie spieszyć, bać się, że się spóźnisz, że coś przegapisz.Żyliśmy w całkowitej fuzji ze wschodami, zmierzchami i zachodami słońca, jako przedstawiciele przyszłej ludzkości, dla której Dostojewski pisał swoje smutne i straszne powieści.
Byliśmy we dwoje, którzy kręcili DWA MIASTA NA NAWIE: Marina Breslav – moja cudowna przyjaciółka – i ja.
Wszystko zaznaczyliśmy, zweryfikowaliśmy i sprawdziliśmy, po czym Marina wyszła na sesję. W rezultacie przeprowadzono 22 przejazdy przez Petersburg. Представить, как мы были счастливы, просто невозможно.
По мере того, как собирался рабочий материал, я его простраивала композиционно, выверяла по цвету, собирала коллажи.
Wykorzystałem także moje stare, cudem ocalałe fotografie filmowe, bo to one - rarytasy - zadecydowały o tym, co się teraz robi.
Książka Dostojewskiego PETERSBURG O „ZŁOTYM WIEKU” powstawała szybko, ale wybuchł kryzys; Branża wydawnicza szybko się zrestrukturyzowała, musiałam zamknąć wydawnictwo „CZAS – PRZESTRZEŃ – ARCHITEKTURA” i nie publikować nic więcej, bo popyt na książki zmalał i wyschnął.
Marina wierzy, że z czasem wszystko się zmieni.
Wierzę, że los człowieka jest ustalany z góry.
Tymczasem... Dziękuję wszystkim uczestnikom, grupom, które tak aktywnie zaczęły do mnie przychodzić...
Pod portykiem katedry św. Izaaka.
A jednak nie mogę o tym milczeć... Idą i odchodzą reformy w oświacie, w których nikt nie bierze pod uwagę, że DZIECI TRZEBA „Wychowywać się z pięknem”, CO BEZPOŚREDNIA DROGA PROWADZI DO POSZUKIWANIA DOBRO I PRAWDA...